English with Kinga
FCEegzaminy

FCE: trzy błędy, przez które traci się najwięcej punktów

3 minuty czytania

Do FCE da się przygotować samemu, ale prawie wszyscy tracą punkty w tych samych trzech miejscach. Jedno z nich to konkretne zadanie z gramatyki, a dwa pozostałe biorą się z tego, że najtrudniejsze części przygotowań odpuszcza się jako pierwsze.

Laptop z tekstem do czytania i listą słownictwa, otwarty na kolanach w samochodzie

Do FCE można przygotować się samodzielnie. Znam osoby, którym się to udało.

Tylko że przez lata patrzenia na te przygotowania widzę, że punkty uciekają prawie zawsze w tych samych trzech miejscach. Jedno to konkretne zadanie, które zaskakuje nawet osoby mówiące swobodnie. Dwa pozostałe biorą się z prostego mechanizmu: najtrudniejsze części odpuszcza się jako pierwsze, bo są najmniej przyjemne.

1. Gramatyka, a w niej sentence transformation

Gramatyka jest tą częścią, która wywraca najwięcej kandydatów. A w niej jest jedno zadanie, o które rozbija się najwięcej osób: sentence transformation, czyli przekształcanie zdań.

Dostajesz zdanie, dostajesz jedno słowo klucz i masz napisać to samo inaczej, obowiązkowo używając tego słowa, nie zmieniając sensu i mieszcząc się w wyznaczonej liczbie wyrazów.

I started learning English ten years ago. Słowo klucz: FOR I have been learning English for ten years.

Wygląda niewinnie, dopóki nie zobaczysz, ile rzeczy trzeba zrobić naraz. Rozpoznać konstrukcję, przypomnieć sobie drugą, przestawić zdanie, policzyć słowa i nie zgubić znaczenia. Jeden błąd i nie ma punktu, nawet jeśli reszta zdania jest bezbłędna.

To jest też zadanie, które najbardziej myli osoby mówiące swobodnie. Można dogadać się z każdym w pracy i polec na tym ćwiczeniu, bo ono nie sprawdza komunikacji. Ono sprawdza, czy znasz konkretne konstrukcje i umiesz nimi żonglować pod presją czasu.

Dobra wiadomość: to jest do wyćwiczenia. Konstrukcje wracają w kółko, jest ich skończona liczba, a po kilkudziesięciu przykładach zaczynasz je rozpoznawać z marszu.

2. Pomijanie mówienia

Drugi błąd jest banalny i przez to tak powszechny. Mówienia nie da się ćwiczyć samemu, więc ludzie je odpuszczają.

To nie jest lenistwo. Nie masz z kim. Nie zapytasz sąsiadki, czy poćwiczy z Tobą część ustną FCE. Więc przerabiasz to, co da się przerobić w pojedynkę: słownictwo, gramatykę, zadania z luką. A mówienie zostaje na "kiedyś".

Problem w tym, że mówienie jest osobno punktowaną częścią egzaminu i waży tyle samo co czytanie czy pisanie. Odpuszczenie go to nie jest drobne zaniedbanie, tylko oddanie sporej części wyniku.

Do tego część ustna ma swoje reguły: rozmawiasz z drugim kandydatem, masz opisać zdjęcia, porównać je, przedyskutować coś w parze. Tego nie da się zaimprowizować, nawet jeśli mówisz dobrze. Trzeba wiedzieć, czego egzaminator słucha.

Jeśli blokada przy mówieniu to Twój główny problem, opisałam ją osobno: dlaczego blokujesz się przy mówieniu po angielsku.

3. Odpuszczanie czytania, bo "zajmuje za dużo czasu"

Trzeci błąd słyszę dosłownie w tych słowach. Czytanie odpada z planu, bo jeden tekst to dwadzieścia minut, a w tym samym czasie da się przerobić trzy strony ćwiczeń z gramatyki.

To jest złudzenie postępu. Ćwiczenia z luką dają poczucie, że coś się dzieje, bo szybko widać wynik. Czytanie pracuje wolniej i ciszej, a buduje przy okazji wszystko inne: słownictwo w kontekście, wyczucie konstrukcji, tempo.

Na egzaminie mści się to podwójnie. Teksty w FCE są długie, a czasu jest mało. Osoba, która czytała regularnie, przechodzi przez tekst raz i wie, gdzie szukać. Osoba, która czytania nie ćwiczyła, czyta każdy akapit dwa razy i nie kończy arkusza.

Dwadzieścia minut czytania trzy razy w tygodniu robi tu więcej niż kolejny zestaw ćwiczeń z gramatyki.

Po co w ogóle zdawać FCE

Bo to jeden z niewielu certyfikatów, który realnie do czegoś służy, a nie tylko wisi w segregatorze.

Na studiach. Część uczelni uznaje go przy lektoratach albo wymaga przy rekrutacji, szczególnie na kierunkach z zajęciami po angielsku.

Przy szukaniu pracy w Polsce. "Angielski komunikatywny" w CV nie znaczy nic, bo wpisuje to każdy. Certyfikat to jedyna rzecz w tej rubryce, której nikt nie podważy.

Przy wyjeździe do pracy za granicę. Tam bywa wymagany wprost, a poza tym jest bezterminowy, więc zdajesz go raz i masz z głowy.

Od czego zacząć

Jeśli myślisz o FCE, zrób jedną rzecz w tym tygodniu: weź jeden arkusz sentence transformation i rozwiąż go na czas.

Wynik powie Ci więcej niż godzina zastanawiania się, czy jesteś gotowa. Jeśli trafisz większość, brakuje Ci głównie oswojenia z formatem. Jeśli polegniesz, wiesz już, gdzie leży Twoja robota na najbliższe miesiące.

A jeśli wolisz nie robić tego sama, tak właśnie wygląda moje przygotowanie do FCE: zaczynamy od krótkiego testu, potem układamy plan pod Twój termin egzaminu, a gramatyka wraca regularnie, w zadaniach egzaminacyjnych, a nie jako osobny rozdział przerobiony raz.

Napisz na WhatsAppZapisz się na zajęcia