FCE: trzy błędy, przez które traci się najwięcej punktów
Do FCE da się przygotować samemu, ale prawie wszyscy tracą punkty w tych samych trzech miejscach. Jedno z nich to konkretne zadanie z gramatyki, a dwa pozostałe biorą się z tego, że najtrudniejsze części przygotowań odpuszcza się jako pierwsze.

Do FCE można przygotować się samodzielnie. Znam osoby, którym się to udało.
Tylko że przez lata patrzenia na te przygotowania widzę, że punkty uciekają prawie zawsze w tych samych trzech miejscach. Jedno to konkretne zadanie, które zaskakuje nawet osoby mówiące swobodnie. Dwa pozostałe biorą się z prostego mechanizmu: najtrudniejsze części odpuszcza się jako pierwsze, bo są najmniej przyjemne.
1. Gramatyka, a w niej sentence transformation
Gramatyka jest tą częścią, która wywraca najwięcej kandydatów. A w niej jest jedno zadanie, o które rozbija się najwięcej osób: sentence transformation, czyli przekształcanie zdań.
Dostajesz zdanie, dostajesz jedno słowo klucz i masz napisać to samo inaczej, obowiązkowo używając tego słowa, nie zmieniając sensu i mieszcząc się w wyznaczonej liczbie wyrazów.
I started learning English ten years ago. Słowo klucz: FOR I have been learning English for ten years.
Wygląda niewinnie, dopóki nie zobaczysz, ile rzeczy trzeba zrobić naraz. Rozpoznać konstrukcję, przypomnieć sobie drugą, przestawić zdanie, policzyć słowa i nie zgubić znaczenia. Jeden błąd i nie ma punktu, nawet jeśli reszta zdania jest bezbłędna.
To jest też zadanie, które najbardziej myli osoby mówiące swobodnie. Można dogadać się z każdym w pracy i polec na tym ćwiczeniu, bo ono nie sprawdza komunikacji. Ono sprawdza, czy znasz konkretne konstrukcje i umiesz nimi żonglować pod presją czasu.
Dobra wiadomość: to jest do wyćwiczenia. Konstrukcje wracają w kółko, jest ich skończona liczba, a po kilkudziesięciu przykładach zaczynasz je rozpoznawać z marszu.
2. Pomijanie mówienia
Drugi błąd jest banalny i przez to tak powszechny. Mówienia nie da się ćwiczyć samemu, więc ludzie je odpuszczają.
To nie jest lenistwo. Nie masz z kim. Nie zapytasz sąsiadki, czy poćwiczy z Tobą część ustną FCE. Więc przerabiasz to, co da się przerobić w pojedynkę: słownictwo, gramatykę, zadania z luką. A mówienie zostaje na "kiedyś".
Problem w tym, że mówienie jest osobno punktowaną częścią egzaminu i waży tyle samo co czytanie czy pisanie. Odpuszczenie go to nie jest drobne zaniedbanie, tylko oddanie sporej części wyniku.
Do tego część ustna ma swoje reguły: rozmawiasz z drugim kandydatem, masz opisać zdjęcia, porównać je, przedyskutować coś w parze. Tego nie da się zaimprowizować, nawet jeśli mówisz dobrze. Trzeba wiedzieć, czego egzaminator słucha.
Jeśli blokada przy mówieniu to Twój główny problem, opisałam ją osobno: dlaczego blokujesz się przy mówieniu po angielsku.
3. Odpuszczanie czytania, bo "zajmuje za dużo czasu"
Trzeci błąd słyszę dosłownie w tych słowach. Czytanie odpada z planu, bo jeden tekst to dwadzieścia minut, a w tym samym czasie da się przerobić trzy strony ćwiczeń z gramatyki.
To jest złudzenie postępu. Ćwiczenia z luką dają poczucie, że coś się dzieje, bo szybko widać wynik. Czytanie pracuje wolniej i ciszej, a buduje przy okazji wszystko inne: słownictwo w kontekście, wyczucie konstrukcji, tempo.
Na egzaminie mści się to podwójnie. Teksty w FCE są długie, a czasu jest mało. Osoba, która czytała regularnie, przechodzi przez tekst raz i wie, gdzie szukać. Osoba, która czytania nie ćwiczyła, czyta każdy akapit dwa razy i nie kończy arkusza.
Dwadzieścia minut czytania trzy razy w tygodniu robi tu więcej niż kolejny zestaw ćwiczeń z gramatyki.
Po co w ogóle zdawać FCE
Bo to jeden z niewielu certyfikatów, który realnie do czegoś służy, a nie tylko wisi w segregatorze.
Na studiach. Część uczelni uznaje go przy lektoratach albo wymaga przy rekrutacji, szczególnie na kierunkach z zajęciami po angielsku.
Przy szukaniu pracy w Polsce. "Angielski komunikatywny" w CV nie znaczy nic, bo wpisuje to każdy. Certyfikat to jedyna rzecz w tej rubryce, której nikt nie podważy.
Przy wyjeździe do pracy za granicę. Tam bywa wymagany wprost, a poza tym jest bezterminowy, więc zdajesz go raz i masz z głowy.
Od czego zacząć
Jeśli myślisz o FCE, zrób jedną rzecz w tym tygodniu: weź jeden arkusz sentence transformation i rozwiąż go na czas.
Wynik powie Ci więcej niż godzina zastanawiania się, czy jesteś gotowa. Jeśli trafisz większość, brakuje Ci głównie oswojenia z formatem. Jeśli polegniesz, wiesz już, gdzie leży Twoja robota na najbliższe miesiące.
A jeśli wolisz nie robić tego sama, tak właśnie wygląda moje przygotowanie do FCE: zaczynamy od krótkiego testu, potem układamy plan pod Twój termin egzaminu, a gramatyka wraca regularnie, w zadaniach egzaminacyjnych, a nie jako osobny rozdział przerobiony raz.