English with Kinga
podróżemówienie

Za granicą pokazujesz palcem, chociaż znasz tę nazwę po angielsku

6 minut czytania

Słowo masz w głowie, a i tak wskazujesz palcem na witrynę. To nie kwestia poziomu, tylko tego, że w podróży nie potrzebujesz słówek, a kilkudziesięciu gotowych formuł, które wychodzą bez myślenia. Oto te, które realnie wracają na wyjeździe.

Grafika z napisem Za granicą pokazujesz palcem i trzema zwrotami po angielsku na kartach

Stoisz w piekarni w Lizbonie. Wiesz, że ta rzecz za szybą to custard tart, wiesz nawet, jak powiedzieć "dwie poproszę". A potem podnosisz rękę, pokazujesz palcem i mówisz "this, two".

Zadziałało. Dostałaś swoje ciastka. I przez następne dziesięć minut idziesz ulicą z myślą: dwanaście lat nauki i nie umiem zamówić ciastka.

Znam to i powiem od razu: to nie jest kwestia Twojego poziomu. Osoby, które dogadują się za granicą bez spiny, nie mają większego słownictwa od Ciebie. Mają coś innego i to coś da się przygotować w tygodniu.

Dlaczego palec jest szybszy niż zdanie

Trzy powody i żaden nie brzmi "za słabo znasz angielski".

1. Masz słowo, nie masz formuły. To dwie różne rzeczy. Wiesz, że paragon to receipt, ale w kolejce potrzebujesz całego zdania: Could I have the receipt, please? Słowo trzeba jeszcze w coś wstawić, a właśnie to wstawianie zajmuje czas, którego w kolejce nie ma.

2. W podróży nie ma czasu na tłumaczenie w głowie. W domu, przy serialu, masz pauzę. Kasjer nie ma. Kelner stoi nad Tobą z notesem, za Tobą czekają trzy osoby i Twoja głowa, zamiast szukać słów, zajmuje się tym, ile to wszystko trwa.

3. Wydaje Ci się, że stawka jest wysoka. A jest dokładnie zerowa. Ten człowiek obsługuje dziennie dwieście osób w kilku językach i zapomni o Tobie, zanim wydasz resztę. To jedna z nielicznych sytuacji w życiu, gdzie błąd naprawdę nie ma żadnych skutków.

Za granicą nie potrzebujesz lepszego angielskiego. Potrzebujesz trzydziestu zdań, które wychodzą z Ciebie bez układania.

Czego nie robić tydzień przed wyjazdem

Nie wkuwaj listy dwustu słówek z podróży. Nazwy warzyw i części hotelu nie wejdą do użycia, bo i tak będziesz ich szukać w zdaniu. Dwadzieścia całych zdań jest warte więcej niż dwieście słów osobno.

Nie powtarzaj czasów. Na wyjeździe wszystko dzieje się w dwóch: teraźniejszym i przeszłym prostym. Trzeciego trybu warunkowego nie użyjesz ani razu, obiecuję.

Nie licz na to, że "jakoś to będzie, jak już tam będę". Będzie, ale palcem. Pierwszy raz zawsze idzie tak, jak go wcześniej przećwiczyłaś, a jeśli nie przećwiczyłaś wcale, idzie najprostszą drogą.

Zwroty, które realnie wracają

Pogrupowane tak, jak wygląda wyjazd. Przeczytaj je na głos, bo czytanie w myślach nie zostawia śladu w tej części głowy, z której mówisz.

Lotnisko i dojazd

  • I'd like to check in, please. - chciałabym się odprawić
  • Is this the gate for the flight to Warsaw? - czy to brama do lotu do Warszawy?
  • Where can I get a taxi? - gdzie znajdę taksówkę?
  • How much is it to the city centre? - ile kosztuje do centrum?
  • Could you stop here, please? - może się pan tu zatrzymać?

Hotel

  • I have a reservation under the name Kowalska. - mam rezerwację na nazwisko Kowalska
  • What time is breakfast? - o której jest śniadanie?
  • Could I have a late check-out? - czy mogę wymeldować się później?
  • The air conditioning isn't working. - klimatyzacja nie działa
  • Could you call me a taxi for eight tomorrow morning? - może mi pan zamówić taksówkę na ósmą rano?

Restauracja i sklep

  • Could we have the menu, please? - możemy prosić menu?
  • What do you recommend? - co pan poleca?
  • I'll have the same. - ja to samo
  • Does this have nuts in it? - czy to ma w sobie orzechy?
  • Could I have the bill, please? - mogę prosić rachunek?
  • Do you take card? - płacę kartą?
  • I'm just looking, thanks. - tylko się rozglądam, dziękuję
  • Do you have this in a smaller size? - ma pan to w mniejszym rozmiarze?

Apteka i lekarz

  • I need something for a headache. - potrzebuję czegoś na ból głowy
  • Do I need a prescription for this? - czy potrzebuję na to recepty?
  • I've had a sore throat since Monday. - boli mnie gardło od poniedziałku
  • I'm allergic to penicillin. - jestem uczulona na penicylinę

Kiedy coś pójdzie nie tak

  • I think there's a mistake on the bill. - myślę, że na rachunku jest błąd
  • I didn't order this. - tego nie zamawiałam
  • My train was cancelled, what are my options? - mój pociąg odwołali, jakie mam możliwości?
  • Could you help me? I'm lost. - może mi pan pomóc? Zgubiłam się

Cztery zdania awaryjne, które ratują każdą rozmowę

To jest najważniejsza część tego wpisu i jedyna, którą warto umieć na pamięć do automatu.

  1. Sorry, could you say that again more slowly? - przepraszam, może pan powtórzyć wolniej?
  2. Sorry, I don't understand. Could you write it down? - nie rozumiem, może pan to napisać?
  3. How do you say this in English? (i pokaż rzecz) - jak to się mówi po angielsku?
  4. Sorry, my English isn't great - bear with me. - mój angielski nie jest świetny, proszę o cierpliwość

Czwarte zdanie działa inaczej niż trzy pierwsze. Kiedy je powiesz, druga osoba zwalnia, upraszcza i przestaje zakładać, że nadążasz. Zdejmuje z Ciebie to napięcie, które psuje całą resztę, a jednocześnie brzmi naturalnie.

To zresztą ta sama mechanika, o której pisałam we wpisie o tym, co robić, gdy gubisz się w rozmowie: prośba o powtórzenie nie jest przyznaniem się do porażki, tylko normalnym elementem rozmowy między dwiema osobami, z których żadna nie mówi w swoim języku.

Jak to przećwiczyć w tygodniu

Dzień 1-2: wybierz piętnaście zdań z góry. Tylko te, które dotyczą Twojego wyjazdu. Jedziesz do hotelu all inclusive? Wyrzuć lotniskową taksówkę i wynajmowanie mieszkania.

Dzień 3-5: powiedz każde na głos dziesięć razy. Nie przeczytaj, powiedz. Cel jest jeden: żeby zdanie wychodziło bez układania, tak jak "dzień dobry". To zajmuje po pięć minut dziennie i to jest cała praca.

Dzień 6: przejdź całą scenę od początku do końca. Na głos, sama w kuchni. Wchodzisz do restauracji, prosisz o stolik, zamawiasz, pytasz o rachunek. W podróży nigdy nie wypowiadasz jednego zdania, zawsze pięć po kolei, i to tej kolejności trzeba się przyzwyczaić.

Dzień 7: na miejscu odezwij się pierwszego dnia. Nie trzeciego. Zamów kawę po angielsku, choćby to było jedno zdanie. Pierwsze odezwanie jest najtrudniejsze i im szybciej je odhaczysz, tym więcej zostanie z wyjazdu w głowie.

Co z tego wynika

Palec zawsze będzie szybszy. To jego jedyna zaleta i dlatego tak trudno z niego zrezygnować.

Ale wyjazd, na którym się odzywasz, i wyjazd, na którym pokazujesz, to dwa różne wyjazdy. Nie chodzi o ciastka. Chodzi o to, że po drugim wracasz z przekonaniem, że nie umiesz angielskiego, chociaż umiesz. A ta myśl zostaje dużo dłużej niż tydzień urlopu.

Jeśli chcesz to przejść z kimś przed wyjazdem

Bo mówienie do siebie w kuchni ma swoje granice. Prawdziwy kelner dopyta o coś, czego nie przewidziałaś, i właśnie na tym się zacina.

Mam na to osobne zajęcia: przygotowanie do wyjazdu za granicę, 200 zł za 60 minut. Robimy pełne symulacje realnych sytuacji - lotnisko, hotel, restauracja, urząd, lekarz, wynajem mieszkania, pierwsze dni w nowej pracy. Ja jestem kelnerem, recepcjonistką i panią w okienku, Ty mówisz. Nie przerywam Ci w połowie zdania - błędy zapisuję i wracamy do nich na końcu, więc każde zdanie, które zaczniesz, kończysz.

Jeśli wyjeżdżasz na dłużej i chodzi Ci o samo rozgadanie się, a nie o konkretne scenariusze, lepsze będą konwersacje: cała lekcja samego mówienia, bez przerabiania zadań. Ceny są jawne i takie same dla wszystkich, znajdziesz je w ofercie, a zajęcia mam od 6:00 do 22:00, czyli też przed pracą i po pracy.

Nie wiesz, od czego zacząć? Zrób test poziomujący, zajmuje kilka minut. Albo napisz mi, gdzie i kiedy jedziesz - odpiszę, co bym na Twoim miejscu przećwiczyła w pierwszej kolejności.

Napisz na WhatsAppZapisz się na zajęcia